sobota, 5 listopada 2016

38. Październik 2016

Nareszcie, czas na post! Nawet nie wiecie jaką przyjemność sprawia mi działalność tutaj ^^
Ostatnio mój komputer i telefon chyba się obrazili na siebie i zdjęcia nie chciały przejść na laptopa :( 
Ah te ajfony, ale nic to, już mam nowy patent! Dlatego post nazwałam jak miesiąc. 
Zatem po zdecydowanie za długiej przerwie, zapraszam na 38. wpis na WorshipingLife!


Czyż to nie był piękny październik? Zdarzały się naprawdę ciepłe dni, niebo, przynajmniej na początku, często było błękitne, a liście drzew zachwycały wszystkimi odcieniami. Warszawska jesień była wyjątkowo piękna w tym roku według mnie. 

Działkowe klimaty
W tym czasie uwielbiam jeździć na działkę. Okej, zawsze uwielbiam, ale teraz jakoś hm szczególniej. Kończące życie rośliny jednoroczne, chłodne słońce, wysuszone trawy i pożółkłe liście, świeże orzechy laskowe, dynie, jabłka prosto z drzewa i resztki dzikich jarzyn... Mam dalej wymieniać? :)

Ostatnie podrygi zieleni

Drzewo to było bez liści, ale z mirabelkami, wyglądało
jak parodia choinki świątecznej

Tutaj okolice Zielonki

Takie wesolutkie a takie trujące :(
Przenieśmy się teraz do domu, kiedy po nawet 9 lekcjach wracam zmordowana i od razu mogę iść spać. Czasami krążę po centrum z pewną bardzo miłą i już mi bliską mieszkanką Michałowic, to tu to tam, jak normalne nastolatki mają w zwyczaju.
Jednak chodźmy do domu :P
A tu prezent od mamy, która wróciła z Malagi i okolic, przed Wami cherimoya

Wielkości była mniej więcej wyprostowanej dłoni


Po rozkrojeniu (bardzo była dojrzała)

Close-up, a pestek się nie jadło :P
Ogólnie owoc bardzo słodki, ledwo zjadłam jedną połowę, naprawdę! Najbardziej mi przypominało melona, tylko takiego gęstszego i o wiele bardziej słodkiego. Miało też coś z figi... Przedziwne, ale na pewno jak będę miała możliwość, zakupię, i Wam też polecam!

Domowe suszone jabłka, nieporównywalne do sklepowych!
W którąś niedzielę w efekcie ogromnej ilości jabłek i czasu postanowiłam z mamą zrobić amerykańskie ''apple pie''. Do końca amerykańskie nie było, potrzebujemy jeszcze wprawy i przepisu z ''Moje Wypieki"....

Przed pieczeniem...

...I już po upieczeniu!

Mimo to jak najbardziej estetyczne ^^
Szkoda że aparat tego dobrze nie oddaje :(
Teraz część stricte jedzeniowa, hm, teraz wydaje mi się to wręcz nudne... Ale zapraszam!

Kasza manna w słoiczku po kremie kokosowym

To było GENIALNE. Potrawka jesienna z ryżem

A tu z śniadanie najlepsze pod słońcem, z dzisiaj ^^

Krem owsiano-malinowy w słoiku po nutelli

4 komentarze:

  1. Super migawki :) Ach, te jesienne kolor <3 U mnie tak ładnie nie było.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię cherymoję - jadłam ją dawno temu i bardzo miło wspominam, ale od wielu lat nigdzie jej nie spotkałam :/ No i narobiłaś mi ochoty na jakieś danie w słoiku po Nutelli, której akurat nie posiadam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno? Zdawało mi się że coś o niej wspominałaś na swoim niedawnym wyjeździe... No nie wiem ... Wielka szkoda że jej nie ma, co? D:

      Usuń
  3. Pierwszy raz miałam styczność z warszawską jesienią i także uważam, że było tutaj wiele pięknych październikowych dni, szczególnie na początku miesiąca :) Las w okolicach Zielonki to miejsce, które z chęcią bym teraz odwiedziła, aby odetchnąć od miasta. Nie przepadam za melonem, ale i tak spróbowałabym tego owocu-cherimoya! Apple pie wygląda obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń