piątek, 25 września 2015

21. Zapomniałam!

Naprawdę, chyba jako jedyna kompletnie, w 100% zapomniałam o przedwczorajszym pierwszym dniu jesieni! Nie dodawałam śniadań, ponieważ były ym, co najmniej niefotogeniczne :P W smaku niczego im nie brakowało, ale wygląd... Jeszcze muszę się sporo nauczyć, jeśli chodzi o kulinarny styl :P
Dziś postarałam się zrobić najbardziej jesienną owsiankę, wiecie, taką co można by ją skondensować i powstałaby esencja jesieni. Efekt przerósł moje oczekiwania ^^


Owsianka z siemieniem lnianym gotowana z esencją piernikową, jabłkiem,
żurawiną, suszoną morelą, śliwkami, orzechami laskowymi,
miodem i cynamonem
 Dawno nie byłam aż tak pełna po owsiance, polecam na większy głód :D A moja mama obchodzi dziś urodziny i jako najlepsza córka na świecie zrobiłam jej ciacho, takie, jakie najbardziej lubi, a mianowicie tartę kawową mocha! Chcielibyście zobaczyć efekt? 



wtorek, 22 września 2015

20. Słoiczkowo, jogurtowo

Szkoła już leci pełną parą, daje w kość, wymaga, ale to jak każda, prawda? Czasu na blogowanie mam więcej, ale to tylko i wyłącznie za sprawą kontuzji uniemożliwiającej mi chodzenie na zajęcia. Staram się znajdować pozytywne strony, bo tak między nami, miałam wrażenie, że moje ciało domaga się dłuższej przerwy...

Wtorek witam jaglanką, którą nie często mogę się raczyć ze względów zdrowotnych. Ale, ale, nie taką zwykłą ^^

Kasza jaglana gotowana z żurawiną, mlecznymi ''buttonami'',
w słoiku po jogurcie orzechowym
 Do kaszy dodałam te cudeńka. Posiadanie rodziny za granicą to jednak bardzo, bardzo fajna sprawa, (conie Natalia ? :P ) Jogurt jednej z najlepszych według mnie firm, nie wiem w jakich sklepach jest dostępny, ale od czasu do czasu jak na bazarku się pojawi, to bjere, oj, bjere wszystkie :D


To ja rozpoczynam maraton naukowy przygotowujący do następujących dni, eh, mam nadzieję, że chociarz u Was popołudnie zapowiada się ciekawiej!

poniedziałek, 21 września 2015

19. W tę i we wtę

Na początek chciałabym podziękować Wam wszystkim za ciepłe słowa otuchy, jesteście wyjątkowi. Na pewno w jakimś stopniu przyczyniliście się do poprawy stanu kolana, dziękuję :)

Eh, takie rzeczy tylko w mojej szkole... Pani z chemii zapowiada sprawdzian powtórzeniowy z całej drugiej klasy, na 7:15, bo nie może pozwolić sobie na zmarnowanie lekcji. Przychodzimy niewyspani, zmęczeni i przybici, po czym chemiczka oznajmia nam że to był taki ''żarcik'', że w dzienniku internetowym przecież nic nie ma wpisanego. Aha. Fajnie. I tak oto pierwszy i ostatni (mam nadzieję!) raz wracam ze szkoły już o 7:30.

Kasza manna z serkiem ricotta, nadziana masłem orzechowym, na wierzchu
ze śliwkami i cynamonem
 Ricotta wczoraj, ricotta dziś :P Tak to jest jak się kupuje kilogramowe opakowanie (było przecenione, więc trzeba było brać!)

Przepis:
~60g kaszy manny
~100g ricotty
~300ml mleka
~3 duże śliwki
~dowolne nadzienie, u mnie masło orzechowe <3
~cynamon

Mleko zagotowujemy, wsypujemy kaszę mannę ciągle mieszając. Rozgniatamy widelcem ricottę, dodajemy do gęstniejącej kaszki. Mieszamy jeszcze przez minutę. Część kaszki przelewamy do miski, następnie nakładamy nadzienie, dodajemy resztę kaszki. Na wierzch kładziemy śliwki posypane cynamonem. 


Miałam ochotę na coś chmurkowego, i tak oto powstała lekki jak żaden inny obłoczek z orzechową niespodzianką ^^ Tak proste, a jaki pyszne i sycące :D

niedziela, 20 września 2015

18. Lepiej późno niż wcale...

Wybaczcie brak wczorajszego wpisu, ale eh... Chyba pora się przyznać :P Sobotnie śniadania przeważnie jem z rodziną i trochę głupio byłoby mi robić zdjęcia, tym bardziej że są to najzwyklejsze kromki chleba z masłem i szynką serem lub dżemem do wyboru. Inna sprawa że tamtejszy chleb jest jakiś smaczniejszy niż ten, który jem na co dzień ;)

Moje oczy łechtane widokiem Waszych placków, placuszków i innych naleśnikopodobnych męczyły mózg impulsami każącymi zrobić podobne i to jak najszybciej, jak najprędzej. Ostatnimi siłami woli powstrzymywałam się, bo przecież i tak mi nie wyjdzie/nie mam składników/po prostu nie. Sytuację zmieniła obecność kilogramowego opakowania z ricottą, nadmiar wolnego czasu, oraz chęć dogodzenia sobie. Tak oto, stosując się do Waszych dawnych rad, zabrałam się do robienia ricotta hotcakes. I tak, miałyście rację, więcej oleju i lepsza, nowsza patelnia zrobiły swoje ^^ I tak oto, na śniadanie zadebiutowały delikatne ricottowe placuszki C:

Cytrynowe ricotta hotcakes z galaretką malinowo-agrestową

I ta dzika satysfakcja z układania wieżyczki mwahahaha :D
Zdjęcia może nie najlepsze, w ogóle cud że są, chciałam je pożreć od razu, bez sesji :P


Niby zwykłe placki, a wniosły odrobinę szczęścia i nadziei, której teraz bardzo, ale to bardzo mi potrzeba. Już dużo napisałam, ale nie mogę dłużej tego w sobie chować i udawać wesołą, mimo że nie jestem. Kolano. Od długiego czasu jest mi w nim dziwnie. Nie boli, ale dokucza, nie chce się wyprostować do końca, przeszkadza chodzić. Mam wrażenie, jakby coś tam się poluzowało. Jest to efekt mojej głupoty, kiedy ćwiczyłam mimo ciała, które nie powinno. Milczałam, bo myślałam że przejdzie. Przedwczoraj, po 3 miesiącach powiedziałam o tym mamie i po wielu krzykliwych słowach i łzch pojechałyśmy na oddział ratunkowy. Prześwietlili, ostukali, stwierdzili że tak, trochę płynu jest, i coś jeszcze, coś, czego nie wiedzą, ale za 10 dni mam zgłosić się do recepcji i jeśli to dziwne uczucie nie zejdzie (na pewno nie zejdzie, nie schodziło przez całe wakacje...) zrobią tomografię. Do tego zwolnienie z wuefu do odwołania, nakaz leżenia 2-3 dni w łóżku i... Nie ma mowy sztukach walki. Jestem przerażona. Jako osoba uzależniona od ruchu, samo patrzenie jak mój brat chodzi na swoje zajęcia, a ja siedzę na tyłku cały dzień sprawia mi ogromny ból. Miałam swoje cele! Doskonalenie ciosów, kondycji, sylwetki... Mimo to staram się nie załamać. Przecież jeszcze nic do końca nie wiadomo. Będzie dobrze. Muszę tak myśleć. 

czwartek, 17 września 2015

17. Wystarczy minuta

Nie. Koniec. Też jestem człowiekiem. Od poniedziałku, dzień w dzień, aż do dzisiejszego wieczora jak tylko przekroczę próg domu, siadam, otwieram książki i... siedzę zasypana materiałami, które mam opanować na najbliższy termin. Dziś modelując nieco grafik i, tak, rezygnując z pewnych rzeczy jestem tutaj. I BARDZO MI Z TYM DOBRZE! Od soboty nie włączałam laptopa, zero kontaktu z Wami, nie wiedziałam co się z Wami dzieje, jak się trzymacie... Tak nie mogło być! Korzystam z wolnej chwili, rozkoszuję się chwilą nieróbstwa(?) i... po prostu już jestem :)
Mimo iż nie dodawałam wpisów, robiłam zdjęcia porannych mich, i oto one:

Płatki jaglane z musem śliwkowym i czekoladą mleczno-białą
Bo trzeba było coś zrobić z czekoladą z wielkanocy :P Przyznam się bez bicia, zeszła w jeden dzień tylko przeze mnie, wiecie, mózg potrzebuje glukozy :D

Owsianka na napoju migdałowym ''horchata'' z jabłkiem, gruszką,
ekstraktem migdałowym i migdałami
Horchatę bardzo gorąco polecam, takie słodsze mleko migdałowe, dla mnie bomba! 

Kasza jęczmienna na mleku ze śliwkami, serkiem wiejskim i tahini (<3)
Miał być mus śliwkowy, ale że zapomniałam przygrzać (tak, to dzięki Tobie, historio) , więc były najzwyklejsze pod słońcem śliwki

Zdrowie powinno się cenić i wykładać ponad wszystko inne prawda? Ale zdrowie dla każdego jest czym innym...

niedziela, 13 września 2015

16. Gdyby kózka nie skakała...

... Toby nie naciągnęła sobie mięśnia łydki do tego stopnia, że zakwas nie schodzi po 4 dniach. I nie dostała zapalenia dróg oddechowych, bo coś jej odwaliło, żeby wracać do domu na piechotę w nocy bez kurtki. I tak oto ta, która ostrzegała wszystkich, a nie patrzyła na siebie, wegetuje już 3 dzień w łóżku... I jako że MUSZĘ być zdrowa na nadchodzący tydzień, grzecznie leżakuję. Szkoła zadbała o nadmiar czasu wolnego wypełniając go swoim jestestwem, i skupiając myśli na sobie każe tyrać. Dobrze, ale najpierw śniadanie :)

Gruszkowo-jabłkowy suflet na bazie kaszy manny, z żurawiną
 Marudzenie marudzeniem, ale która szkoła NIE daje w kość? W mniejszym lub większym stopniu, prędzej czy później każdego czeka maraton z książkami. Dlatego nie poddawajmy się, bo co w końcu, MY nie damy rady? :)


Bardzo nie podoba mi się to naczynie żaroodporne, ale innego które by pomieściło taką ilość ciasta nie było :/
Mój pierwszy raz z takim sufletem, i powiem Wam, że już wiem jak smakuje chmurka :) Przepis oczywiście od Martyny, koniecznie do powtórzenia!

środa, 9 września 2015

15. Najszybsze i niezawodne

Być może część z Was zauważyła brak postów. Był on spowodowany brakiem czasu. Naprawdę się starałam, ale nie miałam szansy nic dodać przez te 2 dni... Właściwie, mogłabym, ale same zdjęcia, bez żadnych przemyśleń, komentarzy czy zwykłej paplaniny. Bardzo mi zależy, żeby było tu coś więcej niż śniadania, żeby było tu trochę mnie. I jak na razie, chcę wraz ze śniadaniem pisać kilka zdań prosto z serca.

Kaszka kuskus z borówkami, nutellą i suszoną żurawiną
Najszybsze, i na pewno najszybsze śniadanie, gotowe w dosłownie 5 minut. Widzę, że wiele z Was gotuje kuskus jak mannę, na gorące mleko aż do zgęstnienia, ale ja polecam najzwyczajniej w świecie zalać kaszkę i odstawić pod przykryciem na 3 minuty. Nie cały płyn wsiąka, ale ma taki pyszny, charakterystyczny smak, polecam!


Życie nabiera tępa, wszystko zaczyna się kręcić a ja wraz ze wszystkim. Stawiam sobie nowe poprzeczki zarówno psychiczne jak i fizyczne, rozpoczynam wspinaczkę.

niedziela, 6 września 2015

14. أمليت -Znaczy omlet

Po wielu nieudanych wyprawach w najciemniejsze zakątki mojego miasta wczoraj, po 3 godzinach szukania i chodzenia w te i wewte, obdartych piętach i piany furii w buzi udało mi się kupić za przyzwoitą cenę pastę sezamową tahini. Pamiętam, że ją uwielbiałam. Zdarzyło się nawet, że łyżeczką na raz zjadłam cały słoik :P Było to w Algierze, dawno dawno temu, kiedy moja wysokość nie przekraczała wysokości krzaka. Tylko że w tamtym kraju tahini było jak mleka...
A wiec dzisiaj odświeżanie pamięci, zaserwowałam sobie omlet identyczny, jaki robiła mi babcia, tam, w ciepłym kraju. Dla mnie esencja Arabii, jeśli chcecie posmakować tego kraju koniecznie wypróbujcie! lel

Omlet bananowy obłożony figą, resztką banana i polany
pastą sezamową tahini
Przepis:

~30g mąki
~Duży banan (ok.120g)
~1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
~Dwa jajka
~Tahini do dekoracji :)

Jajka, bez oddzielania ubijamy na pianę. Odkrawamy kawałek banana do dekoracji, resztę rozgniatamy widelcem w miseczce, dodajemy do jajecznej piany, miksujemy. Następnie dodajemy mąkę wymieszaną w proszkiem do pieczenia, miksujemy na jednolitą masę, Na natłuszczoną i rozgrzaną patelnię wylewamy ciasto, smażymy ok. 7 minut z każdej strony. Podajemy z figą i bananem, łyżeczką (lub więcej :P) tahini. 


piątek, 4 września 2015

13. Figa bez maku

Witajcie! Na szczęście już dzisiaj piątek, szkoła za nami, można odpocząć po męczącym tygodniu, 3 dniach :').Wczoraj nie zdążyłam nic dodać, zaspałam 30 minut, nie zdążyłam zjeść śniadania (uczesać się też :P ) dlatego nie było zdjęcia. Ale dzisiaj już z powrotem jestem człowiekiem zorganizowanym, wstałam odpowiednio wcześnie, zrobiłam, sfotografowałam i zjadłam śniadanie, brawa dla mnie. Nie wiem jak przeżyję te 10 miesięcy :') Ale razem damy radę prawda? :D musimy...

Quinoa na mleku gotowana z suszonymi daktylami, z figą, podana z
plasterkami figi i orzechami włoskimi

Opłacało się pójść wczoraj z mamą na zakupy mimo szumu w głowie i bolących nóg. Fig nie kupuje się od co, trzeba na nie zapracować :P


Mam nadzieję, że Wasze szkoły traktują Was przyzwoicie, i że nie macie na co specjalnie się skarżyć! Jeśli nie, śmiało możecie wylać żale i złości tutaj, przeczytam, postaram się pomóc :D

środa, 2 września 2015

12. Najpiękniejszy

Dziś mi się upiekło. Nie idę od razu do szkoły, tylko na badania USG, takie, że trzeba się dużo dużo napić, żeby brzuch był pełny... Może któraś z Was kojarzy? Ale po przebadaniu jednak udam się do gimnazjum, tak wiecie, żeby nie było. Sporo się zmieniło, doszedł nowy chłopak, co nie zdarza się często, bo jesteśmy klasą językową i nikt nie przyjdzie tak o, bo ma takie widzimisie... A u Was? Jak zapowiada się nowy rok? Jakieś zmiany? pierwsze wrażenia?

Pudding z kaszy manny z borówkami, bananem, nadziany musem bananowym
polany resztką musu
Muszę przyznać, że to najlepszy pudding jaki kiedykolwiek udało mi się zrobić. Gęsty, idealnie słodki dzięki dobrej kompozycji owoców, odświeżająco chłodny, idealny! Dlatego tytuł-najpiękniejszy :P Aż podzielę się z Wami przepisem :D

~60g kaszy manny
~ok.100g borówek
~jeden duży banan
~300ml mleka

Mleko zagotowujemy, dodajemy kaszę mannę, mieszamy. Dowolną część banana kroimy w plasterki, w misce rozgniatamy widelcem resztę, doprawiamy np. cynamonem, aromatem waniliowym (ja pominęłam). Dodajemy do kaszki borówki. Około 3 łyżki kaszy nakładamy na spód. Ozdabiamy plasterkami banana. Robimy wgłębienie, do którego wlewamy mus. Nakładamy resztę kaszki. Odkładamy miskę, by nieco ostygła. Na noc wkładamy do lodówki. Rano pudding jest już gotowy :)


wtorek, 1 września 2015

11. Jaki omlet taki rok

Mimo, iż żar leje się z nieba, pełna nadziei i chęci zrobienia pysznego, puszystego, omleta z owocami dzielnie pocę się nad rozgrzaną patelnią. I tak sobie pomyślałam. Jak omlet wyjdzie zły, rozwali się albo będzie niedobry, oznaczać będzie niepowodzenie w nadchodzącej klasie. Zmiksowałam wszystko, ledwo pamiętając o dodaniu proszku do pieczenia. I tak oto podczas smażenia, kiedy nadchodzi decydujący moment przewrócenia omleta, rzeczony rozbryzguje się z wierzchu na cztery strony świata, brudząc moją nową piżamkę </3 Ale smakował naprawdę dobrze! Tylko, ym, konsystencja uniemożliwiała wykonanie go ''po ludzku''. Więc niebiosa szykują dla mnie brzydki, rozwalający się, aczkolwiek smaczny rok. Ok. Dzięki. 

Omlet owsiano-gryczany z borówkami, podany z arbuzem i
twarożkiem Grani.
Może aż tak strasznie nie wygląda, ale właśnie dlatego jest obłożony gęsto arbuzem :P
Rozpoczęcie mam bardzo późno, 11:30, dlatego mam czas na bawienie się omletem :D
A wy? Już po rozpoczęciu? Wiem, że już niektórzy pisali, ale do jakiej klasy/szkoły teraz będziecie chodzić? Na jakim profilu jesteście? 


Przepisu na razie nie będzie, muszę go dopracować, nie chcę Was zniechęcać TYM czymś...