niedziela, 13 września 2015

16. Gdyby kózka nie skakała...

... Toby nie naciągnęła sobie mięśnia łydki do tego stopnia, że zakwas nie schodzi po 4 dniach. I nie dostała zapalenia dróg oddechowych, bo coś jej odwaliło, żeby wracać do domu na piechotę w nocy bez kurtki. I tak oto ta, która ostrzegała wszystkich, a nie patrzyła na siebie, wegetuje już 3 dzień w łóżku... I jako że MUSZĘ być zdrowa na nadchodzący tydzień, grzecznie leżakuję. Szkoła zadbała o nadmiar czasu wolnego wypełniając go swoim jestestwem, i skupiając myśli na sobie każe tyrać. Dobrze, ale najpierw śniadanie :)

Gruszkowo-jabłkowy suflet na bazie kaszy manny, z żurawiną
 Marudzenie marudzeniem, ale która szkoła NIE daje w kość? W mniejszym lub większym stopniu, prędzej czy później każdego czeka maraton z książkami. Dlatego nie poddawajmy się, bo co w końcu, MY nie damy rady? :)


Bardzo nie podoba mi się to naczynie żaroodporne, ale innego które by pomieściło taką ilość ciasta nie było :/
Mój pierwszy raz z takim sufletem, i powiem Wam, że już wiem jak smakuje chmurka :) Przepis oczywiście od Martyny, koniecznie do powtórzenia!

19 komentarzy:

  1. Szkola, to szkola - maraton zawsze jest ;D
    Kuruj sie tam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowiej szybko (to już niebawem, bo takie śniadanko na pewno każdego postawiło na nogi :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogę się zamienić. Kiedy jestem chora i mam gorączkę mogę jeść bez przerwy, głód ponad wszystko. <3
    Sufleta takiego z chęcią bym spróbowała, bo do tej pory zjadłam chyba tylko czekoladowego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakwasy w łydkach dają popalić :) A wypiek wygląda faktycznie "chmurkowo"

    OdpowiedzUsuń
  5. Gruszka i jabłko - klasyczne połączenie, ale jakie smaczne! I liczy się zawartość naczynka, a nie "skorupa". Życzę zdrowia i owocnej wegetacji (swoją drogą dobrze się tak czasem pobyczyć w łóżku) ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniejsza jeśli chodzi o naczynie, zawartość ważniejsza! A wygląda jakby rzeczywiście chmurkowa była ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że smakował ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To życzę Ci, abyś szybko doszła do siebie :)
    A śniadanie wygląda cudownie - chociaż takie pocieszenie na ciężkie czasy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmmm, kusi! Dawno nic nie zapiekałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A no to zdrowiej! Jak będziesz takie słodkie pyszności robić to raz, dwa będziesz zdrowa :)
    Książki to sama przyjemność jeżeli to nie są lektury xD Dasz radę na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. :)
    Suflet wygląda ekstra. ^^ Mi przez te wakacje utyrało mi się słowa "chmurka" - jadłam chmurki, piłam chmurki, chodziłam w chmurkach (wygodne, sportowe buty)... :D

    OdpowiedzUsuń
  12. oby ten suflet postawił cie na nogi :D

    OdpowiedzUsuń
  13. w takim razie życzę szybkiego powrotu do zdrowia. ;)
    szkoda tylko,że w moim przypadku banan przynosi ulgę tylko przez chwilę.
    ale już zaczęłam kolejną kurację z lekami i czuję się troszkę lepiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twój suflet jest piękny, ale wpis skradł tytuł. Jak tylko go zobaczyłam, przypomniało mi się powiedzenie z czasów gimnazjum: "gdyby kózka, kwiecień-plecień, to by ślimak, ch*j ci w dupę" :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Szybkiego powrotu do zdrowia. Suflet wyglada apetycznie, na pewno poprawia humor :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdrowia życzę a możesz napisać jak zrobiłaś ten suflet ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis pochodzi od Martyny, jest w linku, zobacz :)

      Usuń
  17. porywam przepis na suflet, bo w tym naczynku wygląda ekstra! Więc nie narzekaj :) Współczuję, mam nadzieje, że teraz już wszystko dobrze :)

    OdpowiedzUsuń